https://www.youtube.com/watch?v=mpyOR5AVdKg

niedziela, 30 sierpnia 2015

Rozdział 7.

*Raven*
  Siedziałam na swym łóżku otoczona granatowo-czarnymi ścianami. Pokój był oblegany przez mgłę, mgłę tak gęstą, że cudem byłoby zobaczyć drugi kraniec niewielkiego pokoju.
   Próbowałam medytować. Nie przyniosło to skutków. Myślami wróciłam do wczorajszego dnia:

Robin podszedł do naszej  "bohaterki". Tyle, że z pozoru ta nasza wybawicielka nie spełniła do końca swej roli. Przecież nie pokonaliśmy Starfire. Jednak wciąż męczyło mnie jedno pytanie: co chciała ukraść? Muzeum, które zaatakowała nie przechowywało jakiś szczególnie drogocennych eksponatów, które mogły by jej się na coś przydać, a tym bardziej zwiększyć jej moc. Może postanowiła sprzedać niektóre z nich, ale przecież równie dobrze mogłaby okraść bank. Po głowie chodziło mi mnóstwo zdań ze znakami zapytania na końcu. Spojrzałam na resztę drużyny oblegającą "nową". Wiedziałam, że lider ( a może mój chłopak?) w tym momencie proponował Spider-girl dołączenie do drużyny. Zgodziła się i ściągnęła maskę. Ku mojemu i chłopaków zdziwieniu okazała się tam twarz Mayday. Robin, Cyborg i Bestia byli nieźle zaskoczeni, ale ostatecznie nie zmienili planów co do niej. 

Tak skrótowo wyglądała wersja wczorajszego dnia. Rozwikłanie zagadki dotyczącej wczorajszego ataku Star została mi przydzielona. No cóż nic dziwnego skoro  są zajęci zabawianiem May. Dlaczego to ja nie mogę być tą najładniejszą? Najpierw była Kori, teraz Spider-girl. Moje życie jest do bani. Chwila! Czyja właśnie użyłam tego gówniarskiego słowa? obiecałam sobie, że nigdy do tego nie dojdzie, ale myślę, że dla Robina jestem w stanie się zmienić nie tylko psychicznie, ale też fizycznie. Zacznę od zmiany wyglądu. Pora z brzydkiego kaczątka zamienić się w piękną królewnę. Akurat będzie świetna okazji, gdyż dziś wieczorem ma być zorganizowane przyjęcie na cześć nowego członka drużyny. Przejrzałam się w dużym lustrze stojącym przy zasłoniętym oknie. Oto co tam zobaczyłam: niska dziewczyna z porami pod oczami, nieciekawej sylwetce, krzywymi nogami,  brzydkimi włosami. No cóż czeka mnie dużo pracy. Na początku zrobiłam sobie maseczkę ( ze szczyptą magii by poru szybciej zniknęły) i nałożyłam na twarz. Ku mojemu zadowoleniu moja skóra była nieskazitelnie czysta. Następnie wzięłam długi, odświeżający prysznic (przy okazji umyłam włosy),  poszłam do solarium, makijażystki,fryzjerki, oraz na zakupy. Postanowiłam kupić śliczną biało-granatową sukienkę , dopasowane buty.  Kiedy znowu spojrzałam w lustro ujrzałam zupełnie inną, śliczną dziewczynę o śliczne rozpuszczonych, granatowych włosach i mocnym makijażu. Byłam pewna, że Robin padnie z wrażenia.


*Starfire*
 Dowiedziałam się, że Młodzi Tytani mają nową członkinię. Niestety nie zdradzili jej tożsamości, ale dzięki temu będę miała tylko troszkę zabawy w detektywa. Dowiedziałam się, że dzisiaj organizują imprezę, więc nikt raczej nie powinien siedzieć w pokoju. Nawet Raven, która pewnie będzie pilnować, by lider i nowa zbyt dobrze się nie bawili.

***************************************************************************

Jesteście źli? Przepraszam to jedyne słowo, które mogę powiedzieć. Obiecuję ,że posty będą częściej :)

niedziela, 9 sierpnia 2015

Rozdział 6.

Dobra muza :>
 **********************************************************
 *Kori*
Haha! Ja nie mogę! Co za matoły! Boją ,że nie dadzą rady mnie pokonać, więc wezwali jakąś laskę w stroju Spider-men'a. Chociaż trzeba przyznać, że kostium opina się tam gdzie trzeba.....
Nagle poczułam mocne uderzenie. Zdałam sobie sprawę ,że to ta anorektyczka rzuciła we mnie jakimś samochodem stojącym na parkingu przed muzeum. No tak to było do przewidzenia. Szybko oddałam atak. Cyborg zaczął strzelać we mnie jakimiś gnatami. No cóż jeśli chcą mnie pokonać muszą się bardziej postarać. Zjawiskowo uniknęłam pocisków.... okey trochę przegięłam. Ta Spider-girl złapała mnie w swoją pajęczynę przez co jeden z nich trafił we mnie. Dla zwykłego człowieka był by to śmiertelny cios, ale dla był to jedynie niewielki. powodem bólu, który pojawił w jednej z moich górnych kończyn. Zielonek zamienił się w dosyć dużego węża. Z tego co pamiętam z budy (ta..szkoła jednak na coś się przydaje) był to jeden z śmiertelnie jadowitych węży. Kobra królewska. Jestem zmuszona przyznać ,że to jeden z ładniejszych okazów płazów, chociaż nie jestem fanką tych oślizgłych organizmów żyjących na Ziemi. Wzięłam auto, którym wcześniej rzuciła we mnie Mroczna (haha mam już nawet ksywki Cyborg=Blaszak, Raven=Mroczna, Bestia=Zielonek, a Robin niech będzie Zdrajcą) i uderzyłam nim zieloną Kobrę, przyciskając tym samym Zdrajce i Dziewczynę-pająka do podłoża. Uznałam, że nie ma sensu dalej ciągnąć tej walki, zważywszy na to, że oni mają przewagę liczebną. Cóż nawet "godny złoczyńca" jak to mówi mistrz, musi czasem zrezygnować. Dobra, powód jest całkowicie inny. Ból w mojej lewej ręce stawał się coraz mocniejszy, więc (powiedzmy) uciekłam stamtąd całkowicie zapominając o cennym klejnocie, który miałam zwinąć.

*Robin*

No nie wierzę! Ta podła suka znów nas pokonała! Wiecie co jest w tym najśmieszniejsze? Nic! Całkowicie nic! Cholera, nie dość tego trzeba jeszcze podziękować tej babce w dziwnym kostiumie (chociaż muszę przyznać ,że cycki i tyłek ma tam gdzie trzeba. No co, jestem tylko facetem! Co prawda przystojnym, inteligentnym, seksownym, umięśnionym... ). Jednak zdaje się ,że Raven wie o czym myślałem. (No cholera czy tutaj już nie można mieć prywatności?) Skąd to wiem? Momentalnie posmutniała i wysłała mi telepatyczną widomość pt."Ona nie będzie taka lojalna jak ja w stosunku do ciebie". Okey pomińmy jej temat, bo zaczyna już działać mi na nerwy. Ej nie słyszeliście tego, prawda? Poza tym Beast-Boy'owi chyba wpadła w oko, bo ślini się jak pies, który nie jadł od tygodnia i właśnie zauważył jego ulubioną kiełbasę ( w przypadku Bestii kotlety sojowe). No cóż właściwie to mu się nie dziwie. Gdyby nie mój zły nastrój i Ravi, która stoi tuż obok, chętnie bym się za nią wziął.

******************************************************************************
Przeeeepraszam, że tak długo nie pisałam. Postaram się jeszcze w przyszłym tygodniu coś napisać... Czyli od poniedziałku xD.

sobota, 25 lipca 2015

Ogłoszenie :(

Cześć... Zdałam sobie sprawę, że jest egoistką. Dlaczego tak myślę? Bardzo rzadko dodaje posty. Tak to jedyny powód. Jednak postu nie będzie jeszcze przez tydzień a potem... Zobaczymy. Zanim zaczniecie myśleć o mnie najgorsze rzeczy, to muszę powiedzieć, że te wakacje, są dla mnie bardzo trudne :(.


Do napisania! Pamiętajcie też, że Was bardzo, ale to bardzo kocham :). Kto wie? Może opowiadania pojawi się szybciej?

czwartek, 9 lipca 2015

Rozdział 5.

MUZYCZKA :)
 ******************************************************************************
Całą rozmowę o planie trzech dziewczyn podsłuchała jedna, z pozoru niewiele znacząca May Parker. Mayday, córka milionera Petera Parkera, który pod osłoną nocy (oraz w wolny czas) działał jako superbohater mający  pseudonimem Spider-Man. Dziewczyna także działała na rzecz mieszkańców, tyle ,że była "początkującą" superbohaterką kryjącą się pod maską Spider-Girl. Miała ona wielki uraz do Kori, gdyż ta wiele razy się z niej naśmiewała. Rzecz jasna postanowiła wykorzystać swoją wiedzę na temat planu. Tyle ,że jeszcze nie wiedziała jak.

*po zakończeniu lekcji*

Koriand' r biegła ile sił w nogach by zdążyć na trening, który organizował jej Slayd. Dzisiejszy dzień odbił ślady na jej nastroju, z tego też powodu nie mogła latać. Chcąc nie chcąc moc rasy zamieszkującej Tamaran zależała od humoru Tamaranina. Nie dało się ukryć, iż księżniczka Zachodniego Królestwa, była wyjątkowo nie w sosie. Najchętniej znowu rozpłakała by się jak małe dziecko, którym psychicznie była. Oczywiście, znając swoje szczęście, musiała się jeszcze potknąć, w wyniku czego wylądowała w kałuży. Po pewnym czasie dotarła na salę treningową. Jak się spodziewała, od razu "naskoczył" na nią mistrz.

-Jak można być tak nie sumiennym!- łotr najwyraźniej nie mógł powiedzieć zwykłego "Spoko, rozumiem ,że mogłaś się spóźnić. Każdemu się może zdarzyć."

-Wybacz mistrzu, ale...-zaczęła tłumaczyć się Kori.

-Nie obchodzi mnie to! Ja przygarniam cię pod swój dach, uczę jak zostać godnym złoczyńcą, a ty nawet nie raczysz przyjść na czas!- no tak. Slayd nie toleruje braku sumienności. Oczywiście jeszcze trochę krzyczał na nią, ale po 40 minutach dał sobie spokój. Za karę, Star miała ukraść Błękitny Diament. Kryształ ten należał niegdyś do rodziny królewskiej, więc miał wielką wartość.

*Kori*

Na tym świecie jest tak dużo klejnotów, a ten debil musiał sobie wybrać akurat ten, który nie dość tego ,że jest tak dobrze zabezpieczony, to jeszcze niesamowicie brzydki! HEH coś w stylu Robina, na świecie jest tyle dziewczyn, a ten dureń musiał sobie wybrać jakąś potężną i brzydką Raven! Byłam już w sali, w której znajdował się ów Diament. Nic ciężkiego, zabezpieczenia rozwalę starbolotem, wezmę zdobycz i ucieknę! Slayd musi się bardziej postarać jeśli chce mnie ukarać. Rzuciłam jednym pociskiem w  bezpieczniki. Bingo! Miałam już wziąść klejnot, ale do akcji wkroczyli Młodzi Tytani. Heh, myślałam, że będą świętować. W końcu nie na co dzień łamie się psychicznie swojego wroga, a do tego okazuje się, że ich lider znalazł sobie nową dziunię. Robin rzucił swoje nudne "Tytani Wio" i zaczęła się walka. Moja złość dawała się we znaki. Byłam dumna z siebie, bo moje ataki były potężne, a ja sama omijałam pocisków bardzo widowiskowo. Nagle pojawiła się postać , której najmniej się spodziewałam...Jakaś dziewczyna w masce... Nagle przypomniały mi się wykłady mistrza o różnych superbohaterach (znaki szczególne, słabości itp.). Bez wątpienia była to Spider - Girl!

*******************************************************************/*
Przepraszam, że takie krótkie!! To jeszcze raz dziękuję, że ktoś czyta moje opowiadania :). a tutaj kilka obrazków:











                           

niedziela, 21 czerwca 2015

Rozdział 4. Zemsta- słowo tak znane każdemu człowiekowi

Witam otóż tak jestem z nowym rozdziałem. Nie przynudzam tylko zapraszam do czytania

**********************************************************************************
*Narrator*

Za rudowłosą pobiegły jej najlepsze koleżanki. Znaczy dziewczyny z jej paczki, bo co to za przyjaciółki, które trzymają się z tobą tylko z powodu popularności w szkole? Kori była już w łazience. Przez zaledwie kilka minut zdążyła zdemolować znaczną część pomieszczenia. Księżniczka Zachodniego Królestwa Planety Tamaran (Tamaran jest podzielony na 4 części wschodnią, zachodnią, północną i południową w moich opowiadaniach- od aut.) miała ogromne pokłady mocy, które wydobywały się z jej ciała ciała przy silniejszych uczuciach. Cóż zdrada ukochanego z jej niegdyś najlepszą przyjaciółką była ciosem prosto w serce.

-Nie przejmuj się tym idiotą. Zasługujesz na kogoś lepszego...- zaczęła pocieszać ją dziewczyna o imieniu Elisa.

-Nie waż się tak o nim mówić!!!- wykrzyczała Star. Tak naprawdę nikt nie wie o czym ta nadzwyczaj silna istota myślała broniąc przywódcy grupy superbohaterów. Nawet ja. Zapewne znaczna część dziewczyn stojących na miejscu naszej-kiedyś- bohaterki ratującej miasto Jump City, zaczęła by obgadywać na każdym kroku chłopaka. Każda tylko nie ta właśnie kosmitka. Każdy kto znał ją dużej niż jeden dzień, mógł stwierdzić, iż była wyjątkową istotą. Prawda jest taka, że każdy człowiek jest inny niż pozostali. Pewnie niektózi czytający właśnie TEN post myślą sobie jak bardzo dziwna, nie wyjątkowa, lecz dziwna musi być autorka. Niektózi pewnie zauważyli to już wcześniej. Tak, jestem dziwna, ale to zdanie należy do Was. Oczywiście ja wam nie zabraniam tak o mnie myśleć. Każdy ma prawo do własnego zdania, ale uważam ,że ta "inność" drzemie w każdym żywym człowieku. Wracając do opowiadania.

-Ale jak to?! Przecież on cię zdradził, upokorzył a ty go jeszcze bronisz?!- wybuchła Charlie. Ta dziewczyna nigdy nie potrafiła trzymać języka za zębami. Nawet jeśli chodziło o potężnego złoczyńcę, w tym przypadku rodzaju żeńskiego, o potężnych mocach.

-Tak, właśnie na tym polega miłość.-odważyła się powiedzieć Kori. Po jej policzkach zaczęły spływać łzy. Jedna po drugiej. Szybko je otarła, jakby obawiając się ,że ktoś mógłby je zobaczyć. Uznać ją za słabą. Nie fizycznie lecz psyhicznie. Tego by napewno nie chciała. Nikt już nic nie mówił. Kosmitka wpatrywała się w lustro tak długo, aż jej twarz nie wróciła do normalnego stanu. Miałan już wychodzić, gdy usłyszała śmiechy swoich przyjaciół wrogów. Miała nadzwyczej dobry słuch.


*Bestia* 

-Dobrze się czujesz idioto?!!- zaczął drzeć morde Cyborg. Jeszcze nad moim uchem! Mi to tam nie było jakoś specjalnie szkoda tej podstępne żmji. Bardziej martwiło mnie zachowanie kumpli. Cóż, zmienili się. Nigdy nie podejrzewałbym, że między nimi mogło by coś być.  Chwilę po jakże głośnym "pytaniu" blaszaka, który teraz bardziej przypominał nienormalnego człowieka (hahaha ma się ten dowcip no nie??Bestiuś znowu wymiata! Panienki strzeżcie się!) wszyscy wybuchnęli gromkim śmiechem. Zauważyłem burzę rudych loków, które bez wątpnienia należały do uczennicy Sleyd'a. Postanowiłem jeszcze bardziej jej dopiec, więc zawołałem:

-Jaka z was śliczna para! Pocałujcie się jeszcze raz!- oczywiście wykonali moją prośbę. Zauważyłem jak rudowłosa znowu wbiega do łazienki. Hehe bój się dziewczyno, bo nadchodzi twój najgorszy koszmar! Bestia we własnej osobie!

*Star*

Byłam już w łazience. Moje oczy przepełniała teraz chęć zemsty. Na wszystkich co mnie tak skrzywdzili. Na Młodych Tytanach. Duma rozpierała mnie od środka. Nie rozpłakałam się!

-Laski czas pokazać liderowi MT oraz tej emo-girl kto tu rządzi!

***********************************************************************

sobota, 13 czerwca 2015

Rozdział 3.


**Starfire**

Czarnowłosy chłopak podszedł do mrocznej dziewczyny. Jakby nigdy nic na moich oczach pocałował ją. Prosto w usta. Po mojej głowie zaczęły błądzić tysiące, a może nawet i miliony myśli. Nie mogłam uwierzyć ,że kiedyś z taką samą czułością całował mnie. Jak moja niegdyś najlepsza przyjaciółka mogła mi to zrobić?? Wiedziałam ,że Robin prędzej czy później znajdzie sobie jakąś dziunie, bo faceci już tacy są, ale Raven?  Przecież ona... wygląda jak jakaś cholerna anorektyczka! Jest brzydka jak, jak... Nie, nie możliwe! Przez tą dwójkę zabrakło mi słów. Ta sytuacja nie miała prawa się wydarzyć. Przecież ta Starfire, którą udaję jestem nie ma żadnych uczuć! Jak to możliwe, że jakiś dupek co skradł moje serce zmienia laski jak rękawiczki mógł wywołać u mnie tak silne uczucie? Poczułam jak do oczu zaczęły napływać mi łzy. Łzy bezsilności, złości, żalu... Świetnie! Ja się tutaj bije z własnymi myślami, chodź już przywykłam do wojny samej ze sobą a oni wciąż się całują! Muszę udawać bezuczuciową... co ja gadam, jakie znowu udawać?! Ja jestem bezuczuciową laską. Już mnie nikt więcej nie skrzywdzi, nie upokorzy. Tak jak kiedyś...



                                                         "Czasem życie pisze nam przeróżne scenariusze, ale to nie oznacza, że mamy grać postać, którą nam wyznaczono"

 Przestali się całować, przestali mnie ranić...to znaczy przestali udawać "zakochaną parę". Lider MT  posłał mi spojrzenie, którego tak bardzo nienawidzę. Wzrok pt. "Teraz ja tu rządzę, ty nie masz prawa mi się sprzeciwiać. Jesteś zwykłą szmatą". Spojrzałam na resztę przyjaciół. Byli skupieni na mojej reakcji. Co miałam zrobić? Wybiec z płaczem? Nie, chociaż oni tak bardzo mnie zranili wtedy wyszłabym na zupełną idiotkę. Kori będzie wszystko dobrze... ty wiesz ,że jesteś ładniejsza od tej dzi*ki i zasługujesz na kogoś lepszego niż ten dzi*karz. Jednak moje uczucia były zbyt silne. Nie, nie teraz. Łzy zasłaniały mi cały obraz. Nie dałam rady... uciekłam jak tchórz. Tchórz, którym jestem...



******************************************************************************

I jak? Lepiej było? Jestem bardzo wdzięczna Scary Girl, że czyta (i pozostawia ślad) moje niewiele warte bazgrałki. Kochana mów kiedy u Ciebie następne notki!

niedziela, 24 maja 2015

Rozdział 2.

Witam! Nareszcie się w sobie zebrałam i oto napisałam post!

**************************************************************************

*Raven*

Oto stała przed nami dziewczyna, która przyczyniła się do znacznego osłabienia drużyny. Jej twarz nie wyrażała żadnych emocji. Jej serce było z kamienia. Nie sądziłam, że będziemy chodzić razem do jednej szkoły. Dobrze, przyznaje wiedzieliśmy. Liczyliśmy, że po zapisaniu się do uczelni odzyskamy naszą przyjaciółkę i wspólnie pokonamy Slead'a. Oto cały nasz "genialny" plan. Z czasem dałam się przekonać ,że naprawdę jest coś warty, ale stojąc przed Kori traciłam wiarę w powodzenie pomysłu. Zwróciłam wzrok na przyjaciół. Garfield sprawiał wrażenie jakby się trochę lękał rudowłosej, ale wiedziałam ,że to silny chłopak. Richard patrzył na dziewczynę jak na najgorszego złoczyńce. No cóż miał odrobinkę racji, bo Star  była bardzo niebezpiecznym wrogiem. Victor zdawał się być nawet szczęśliwy spotkaniem. Zauważyłam idącego chłopaka w naszą stronę. Miał męskie rysy twarzy, które podkreślały jego piękne czarne oczy   i wysportowaną sylwetkę. Ubrany był w jeansy, białą, luźną koszulkę z napisem "cool" oraz sportowe buty. Stanął przy  Kori i namiętnie pocałował w usta. Oderwałam wzrok od tej parki, by móc zobaczyć reakcję lidera. Był to człowiek przystojny a zarazem opanowany potrafiący oddać własne życie za bezpieczeństwo przyjaciół. Taaa propos tego "opanowanego" mężczyzny to zauważyłam jak Gar i Vic (Cybrog) siłą powstrzymują go przed uderzeniem nowego chłopaka Gwiazdki. Gdy nasza gorąca para zdecydowała się na oderwanie od siebie nastała niezręczna cisza, którą musiałam przerwać:

-Może przedstawisz nam swojego nowego chłopaka?-zwróciłam się do rudej

-To nie jest mój chłopak!!!!-wydarła się na cały regulator, po czym chytrze spojrzała na czerwonego od gniewu lidera. Oj czuje ,że to nie może się skończyć dobrze!-Znaczy...to jest Tony, tak jak wspomniałaś mój nowy CHŁOPAK- poprawiła się akcentując ostatni wyraz. Ha! A nie mówiłam?! Chwila...czemu ten cały Tony jeszcze żyje? Każdy kto przystawiał się do Star nie kończył najlepiej. Spojrzałam na Robina, który jedynie zdawał się być lekko podenerwowany. Dopiero teraz się skapnęłam ,że on spoglądał na mnie....

***********************************************************************

 Hej! Nie mam zbyt wiele czasu ,więc napisze tylko tyle: mam nadzieję ,że ten rozdział był lepszy od poprzedniego. Nie wyszedł dokładnie tak jak zamierzałam, ale lepsze to niż nic :)